Wycieczka do Sandomierza.

02.10.2018

   Sandomierz. Miasto o malowniczych krajobrazach, licznych zabytkach i barwnej historii,  mimo wszystko jego głównym symbolem stał się rowerzysta w sutannie

   Podążając śladami słynnego Ojca Mateusza, postanowiliśmy odkryć tajemnice tego miasta.

  Po czterogodzinnej podróży  dotarliśmy do celu. Już na starcie zyskaliśmy okazję rozprostowania zdrętwiałych kończyn.  Rejs statkiem po spokojnej tafli Wisły, sprzyjał zarówno bogatą gamą muzyczną (zwłaszcza dla fanów Zenka), jak i pięknem sandomierskich wybrzeży (dla zapaleńców pamiątkowych selfie).

   Innymi słowy, po tym relaksującym wstępie, przyszła pora na aktywne zwiedzanie. Przystąpiliśmy więc do błądzenia między krętymi uliczkami miasta, podziwiając kilkuwieczny Zamek, wnętrze Kościoła św. Jakuba, a także  Wąwóz Królowej Jadwigi. Jednak na tym nie skończyła się okazja do zrzucenia kalorii nabytych podczas podróży autokarem. Przechodząc prze Ucho Igielne wielu zapewne życzyło sobie odnawialnej paczki chipsów w plecaku

   Czas na odpoczynek przyszedł dopiero po odwiedzeniu Bazyliki Katedralnej, Domu Długosza i dawnego klasztoru o.o. Dominikanów, a także Collegium Gostomianum oraz Ratusza. 

   Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy przyszło do wysłuchania przedstawienia rycerza XXI w. Miłośnikom występów kabaretowych trafiła się niespodziewana gratka, a i reszta uczestników wycieczki bawiła się doskonale. Niektórzy dostali wręcz szansę na wcielenie się w postacie mieszkańców średniowiecznej Polski. Zresztą nie minęło pięć minut po zakończeniu występu, a dowiedział się o tym cały Facebook

   Potem przyszła chwila na wpadnięcie na pierogi do Natalii i spowiedź u Ojca Mateusza. Choć co poniektóre wolne dusze (czyt.wagarowicze), chętniej zaglądały do więziennej celi czy gabinetu inspektora Morzejki aniżeli na plebanię.

   Punktem końcowym pobytu w Sandomierzu było zwiedzanie wąskiej Podziemnej Trasy Turystycznej śladami Haliny Krępianki i podziwianie niesamowitych widoków z punktu obserwacyjnego na szczycie Bramy Opatowskiej.

   Całość zwieńczyła tradycyjna wizyta w McDonalds i umacnianie społecznych więzi poprzez bohaterskie gesty (przykładowo  postawienia przyjacielowi Big Maca). Zżyci i najedzeni wróciliśmy na swoje autokarowe miejsca, żegnając ostatecznie wtorkową przygodę.

   Sandomierzu! Kiedyś do ciebie wrócimy!

  Natalia Okulus.